Telewizyjny powielacz/mnożnik wysokiego napięcia
Na giełdzie na Wolumenie udało mi się znaleźć telewizyjny powielacz wysokiego napięcia. Wiedziałem co nieco o jego możliwościach, a że cena była niska (10zł), zdecydowałem się go kupić i zobaczyć, jak działa. Na fotce po prawej stronie widoczny jest powielacz.
Zabawki z Wolumenu :)
W oparciu o informacje zaczerpnięte z strony Kronjaeger'a, podłączyłem wyjścia transformatora WN do ~ oraz A. Do pierwszych testów użyłem następującej konfiguracji:
- prostownik do ładowania akumulatora o napięciu wyjściowym 12V
- sterownik oparty na 2N3055
- transformator wysokonapięciowy od telewizora
Pierwsze co zrobiłem, to przebijałem papier łukami :P Poniżej fotka ofiary i filmik:
UFO! Ratuj się kto może! Wersja do ściągnięcia
Następnie podłączyłem żarówkę i wykonałem fotkę w kolorystyce czarno-białej, rzeczywistej i sepii. Przyjemne, nieprawdaż?
Później zmieniłem konfigurację na wydajniejszą i wyglądała następująco:
- transformator sieciowy toroidalny 24V o mocy 100W
- sterownik oparty na 2N3055
- żarówka :)
Wyglądało to mniej więcej tak:

Gruby przewód zakończony czymś w kształcie spodka UFO, to anoda powielacza, która ma największy potencjał i niej ulatują jony.
A teraz najlepsze - włączony układ przy wyłączonym świetle:

Voila!
Wygląda nieźle, nie? Kilkadziesiąt kilowoltów, jak nic. Zauważcie, że owinąłem wokół bańki drut uziemiający. Bez niego była widoczna jedynie poświata wokół włókna. Łuki przechodzą nie tylko z włókna, ale i gwintu, co daje niesamowite, jak dla mnie efekty akustuczno wizualne - powielacz napięcia składa się z kondensatorów, a więc łuk nie jest ciągły, tylko impulsowy ze względu na czas ładowania kondensatorów. To sprawia, że słychać trzaski.

